 Maciej Stasiński.
Gazeta Wyborcza z dn.
2010.01.01.
Jest jednym ze wschodzących mocarstw.
Pytanie,
kiedy zostanie mocarstwem.
Ale wizyta w Brazylii przynosi inne,
bardziej intrygujące: dlaczego nie jest nim jeszcze?
To piąte państwo świata pod względem powierzchni i ludności i dziesiąta gospodarka.
Nie ma dnia,
by światowe media nie wieszczyły mu wielkiej przyszłości.
"Brazylia będzie wielką opowieścią w 2010 i przez wiele następnych lat" - napisał niedawno "Financial Times".
Odkrycie ogromnych złóż ropy pod dnem Atlantyku,
przyznanie organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2014 oraz olimpiady w 2016 wyniosły Brazylię na czołówki gazet i portali.
Ostatnie dwa lata kryzysu światowego Brazylia przetrwała pomyślnie i po krótkim
spowolnieniu już w 2010 roku zapowiada znów wzrost o 4,5 proc.
Banki brazylijskie nie ucierpiały i od kilku miesięcy rosną kredyty udzielane i firmom,
i ludziom.
- Lata 2003-08 należały do najlepszych w dziejach Brazylii - mówił niedawno BBC minister skarbu Guido Mantega.
- Rośliśmy bez inflacji i deficytu.
Skróciliśmy okres kryzysowy,
jesteśmy gotowi na nowy cykl wzrostu.
W ciągu najbliższych pięciu,
sześciu,
siedmiu lat będziemy rosnąć 5-6 proc.
rocznie.
W ciągu najbliższych 20-30 lat Brazylia stanie się jednym z najważniejszych państw świata.
Ropa tylko tę tendencję umocni.
Mamy rezerwy,
rolnictwo,
dobry przemysł,
usługi,
rozwinięty rynek kapitałowy.
Brazylia stanie się jedną z 5-6 największych gospodarek.
Czytaj cały artykuł w Gazecie Wyborczej.
|